Prezentację zacznę od ostatniego motywu. Renowacja jak zwykle wymagała usunięcia starego lakieru, co w przypadku tych krzeseł było udręką. Papier ścierny się zapychał, a preparat do usuwania starych powłok lakierniczych zadziałał dopiero po czterokrotnym nałożeniu. To niewątpliwie był lakier wyprodukowany przez NASA..

Siedziska krzeseł wyglądały bardzo źle. Kilka warstw poplamionych tkanin o mało przyjemnym zapachu, tona gwoździ i gąbka rozpadająca się w palcach.

Po oczyszczeniu całości wzięłam się za malowanie stelaża. Wybrałam, a raczej zmieszałam z posiadanych farb kolor, który pojawiał się na tapicerce. Wpadająca w szarość zieleń.

Pod tapicerką umieściłam oczywiście nowe wypełnienie. Choć na obu panelach pojawia się kot, to motywy różnią się. Starałam się podkreślić te różnice umieszczając na oparciu krzeseł dodatkowe ozdoby-złote serca i granatową gałązkę.
Wprawdzie przy renowacji tych krzeseł przyjęłam założenie, że najlepiej zaprezentują się w pokoju dziecięcym, ale może spodobają się też miłośnikowi kotów i stylu prowansalskiego. Wyobrażam je sobie np. w białej kuchni..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz