czwartek, 31 października 2019
Drewniane krzesła 3
Ostatnia tura. Dla osób lubiących odważne wnętrza i mocne kolory.Tym razem daruję sobie opis procesu renowacji, gdyż niczym nie różnił się od poprzednich. Picasso poleca się na salony :)





Drewniane krzesła 2
Krzesła z kotami pochodziły z ulicznej wystawki. Te, o których napiszę za chwilę kupiłam poprzez OLX. Bardzo podobał mi się ich kształt. Właściciele mieli trzy jednakowe i jedno od innego kompletu. Jednak dla mnie słowo komplet nie musi oznaczać identycznego modelu. Tak jest w tym przypadku. Dwa krzesła, które łączy motyw sowy i kolorystyka, ale różni forma.

Tym razem oczyszczanie poszło łatwiej, choć i tu papier ścierny nie dawał rady. Zapychał się zbyt szybko, więc w ruch poszedł zwykły nożyk do tapet, który poradził sobie z problemem.

Również w tych krzesłach trzeba było wymienić całość wypełnienia siedziska. Nowa gąbka, owata i oczywiście welurowe panele tapicerskie z motywem sowy.

Po pokryciu czarną i złotą farbą, lakierem i bezbarwnym woskiem krzesła nabrały ostatecznego kształtu. Moja wizja kompletu ;)




Tym razem oczyszczanie poszło łatwiej, choć i tu papier ścierny nie dawał rady. Zapychał się zbyt szybko, więc w ruch poszedł zwykły nożyk do tapet, który poradził sobie z problemem.

Również w tych krzesłach trzeba było wymienić całość wypełnienia siedziska. Nowa gąbka, owata i oczywiście welurowe panele tapicerskie z motywem sowy.

Po pokryciu czarną i złotą farbą, lakierem i bezbarwnym woskiem krzesła nabrały ostatecznego kształtu. Moja wizja kompletu ;)
Drewniane krzesła 1
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce.. to nie to.. Dawno, dawno temu wpakowałam do piwnicy 6 drewnianych krzeseł, które zajęły w owej piwnicy większość przestrzeni. Zupełnie nie miałam pomysłu co z nimi zrobić. Do czasu, aż znalazłam w sklepie internetowym welurowe panele tapicerskie. Każdy w innym stylu. Multikolorowy Picasso, złoto-czarna sowa i urocze kotki- dla najmłodszych.

Prezentację zacznę od ostatniego motywu. Renowacja jak zwykle wymagała usunięcia starego lakieru, co w przypadku tych krzeseł było udręką. Papier ścierny się zapychał, a preparat do usuwania starych powłok lakierniczych zadziałał dopiero po czterokrotnym nałożeniu. To niewątpliwie był lakier wyprodukowany przez NASA..

Siedziska krzeseł wyglądały bardzo źle. Kilka warstw poplamionych tkanin o mało przyjemnym zapachu, tona gwoździ i gąbka rozpadająca się w palcach.

Po oczyszczeniu całości wzięłam się za malowanie stelaża. Wybrałam, a raczej zmieszałam z posiadanych farb kolor, który pojawiał się na tapicerce. Wpadająca w szarość zieleń.

Pod tapicerką umieściłam oczywiście nowe wypełnienie. Choć na obu panelach pojawia się kot, to motywy różnią się. Starałam się podkreślić te różnice umieszczając na oparciu krzeseł dodatkowe ozdoby-złote serca i granatową gałązkę.


Wprawdzie przy renowacji tych krzeseł przyjęłam założenie, że najlepiej zaprezentują się w pokoju dziecięcym, ale może spodobają się też miłośnikowi kotów i stylu prowansalskiego. Wyobrażam je sobie np. w białej kuchni..




Prezentację zacznę od ostatniego motywu. Renowacja jak zwykle wymagała usunięcia starego lakieru, co w przypadku tych krzeseł było udręką. Papier ścierny się zapychał, a preparat do usuwania starych powłok lakierniczych zadziałał dopiero po czterokrotnym nałożeniu. To niewątpliwie był lakier wyprodukowany przez NASA..

Siedziska krzeseł wyglądały bardzo źle. Kilka warstw poplamionych tkanin o mało przyjemnym zapachu, tona gwoździ i gąbka rozpadająca się w palcach.

Po oczyszczeniu całości wzięłam się za malowanie stelaża. Wybrałam, a raczej zmieszałam z posiadanych farb kolor, który pojawiał się na tapicerce. Wpadająca w szarość zieleń.

Pod tapicerką umieściłam oczywiście nowe wypełnienie. Choć na obu panelach pojawia się kot, to motywy różnią się. Starałam się podkreślić te różnice umieszczając na oparciu krzeseł dodatkowe ozdoby-złote serca i granatową gałązkę.
Wprawdzie przy renowacji tych krzeseł przyjęłam założenie, że najlepiej zaprezentują się w pokoju dziecięcym, ale może spodobają się też miłośnikowi kotów i stylu prowansalskiego. Wyobrażam je sobie np. w białej kuchni..
Stołek
Nie wiem czy stołek to odpowiednia nazwa dla tego mebelka..może lepiej byłoby napisać: ława do fortepianu.. cóż, raczej ławeczka :)

Renowację stołka przeprowadziłam metodą "zero waste". Bardzo na czasie, nieprawdaż? Samo pochodzenie mebla to już ucieleśnienie stylu życia polegającego na ograniczeniu marnowania produktów. Mówiąc prościej- stołek to zdobycz z OLX, gratis do innego zakupu. Pozostałe materiały pozostały z poprzednich projektów.
Stan mebla sprzed renowacji był jak zwykle nieciekawy. Obdarty lakier i siedzisko całkowicie do wymiany.


Stary lakier na szczęście nie stawiał oporu i jego usunięcie poszło gładko. Podobnie jak malowanie i lakierowanie nóżek. Stołek dostał całkiem nowe siedzisko. Tym razem nie na sprężynach, lecz na grubej sklejce z jeszcze grubszą warstwą gąbki tapicerskiej i kontrastową lamówką.


A tak prezentuje się teraz ławeczka do fortepianu :)



Renowację stołka przeprowadziłam metodą "zero waste". Bardzo na czasie, nieprawdaż? Samo pochodzenie mebla to już ucieleśnienie stylu życia polegającego na ograniczeniu marnowania produktów. Mówiąc prościej- stołek to zdobycz z OLX, gratis do innego zakupu. Pozostałe materiały pozostały z poprzednich projektów.
Stan mebla sprzed renowacji był jak zwykle nieciekawy. Obdarty lakier i siedzisko całkowicie do wymiany.


Stary lakier na szczęście nie stawiał oporu i jego usunięcie poszło gładko. Podobnie jak malowanie i lakierowanie nóżek. Stołek dostał całkiem nowe siedzisko. Tym razem nie na sprężynach, lecz na grubej sklejce z jeszcze grubszą warstwą gąbki tapicerskiej i kontrastową lamówką.

A tak prezentuje się teraz ławeczka do fortepianu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)