Powoli wykształca się u mnie wąska specjalizacja - krzesła. Wynika to raczej z warunków lokalowych i to zarówno w kwestii samej pracy nad renowacją, jak i późniejszego przechowywania mebelków (miejsce w piwnicy się kończy.. :) niż z moich chęci. W piwnicy na swoją kolej czeka kolejna toaletka, ale chyba jeszcze przyjdzie jej poczekać.
Kiedy zrobiłam pierwsze z krzeseł całkowicie pokryte wypalanym wzorem, powiedziałam sobie - nigdy więcej! Efekt był piękny, ale wysiłek ogromny.. Jak to zwykle u mnie bywa po pewnym czasie zapomniałam jednak o wysiłku i zgodziłam się zrobić kolejne krzesło w tym stylu.
Fotorelację można zobaczyć poniżej :)