wtorek, 20 listopada 2018

Swojsko czy egzotycznie?

Przyglądając się nowym poszewkom na poduszki stwierdzam, że egzotyka jest w przewadze. Jednak dumny kogucik dziarsko pręży pierś. Do towarzystwa ma kolibra, papugę, tukana i pawia.



Z malowanej ręcznie surowej, grubej bawełny powstało pięć poszewek na wkład o wymiarach 40x40cm. Z tyłu każdej znajduje się zamek błyskawiczny. Można je prać bez obaw, farby przetestowałam na bluzach dzieci.








Święta tuż tuż, jak widać po sklepowych wystawach. Jeśli nie macie pomysłu na prezent to gorąco się polecam ;)

ps. jest jeszcze jeans 50x50 :)

czwartek, 15 listopada 2018

Nie siadać na stoliku!

Nie siadać na stoliku! Bo skończy tak jak ława, która była tu przed nim. Ława nie wytrzymała naszego ciężaru, co wyszło na dobre mojej salono-sypialnio-jadalnio-kuchni :) Niewielki stolik, oczywiście w stylu mid century modern, wygląda dużo lepiej, nieprawdaż?



A tak doszło do jego powstania. Kiedyś, swoim zwyczajem zabrałam z wystawki ulicznej okrągłą płytę ze sklejki średnicy ok. 66cm. Dołożyłam do tego część drewnianej szpuli, która przez jakiś czas była zegarem (jako podstawę blatu) i trzy, zupełnie nowe! trzonki do miotły (nóżki)..



Na sklejce namalowałam wzór, trzonki od miotły przycięłam na długość 60 cm, a w podstawie blatu wywierciłam otwory na nóżki przy użyciu płaskiego wiertła. Aby wszystkie otwory były pod tym samym kątem, podczas wiercenia opierałam wiertarkę o tekturowe pudełko (sklejone tak aby wieczko tworzyło pożądany kąt).



Trzeba było jeszcze wszystko skleić i pomalować.



I przyznam, że jestem z siebie zadowolona :)





Zapraszam na kawę :)

czwartek, 8 listopada 2018

Mid century modern




Mid-century to jakby styl skandynawski połowy zeszłego stulecia. Jeśli chcecie wiedzieć więcej, zajrzyjcie np. na stronę www.morizon.pl
To chyba styl, w którym odnajduję się najbardziej, dlatego kupione na olx biurko (druga połowa ubiegłego wieku, wyprodukowane w Bydgoszczy) odnowiłam w tym właśnie stylu.

Po przywiezieniu do domu mebelek prezentował się tak.




Nastąpił żmudny proces usuwania starych warstw lakieru, oczywiście na balkonie, umilając sąsiadom popołudnia dźwiękiem szlifierki.. Ale efekt był wart wysiłku.





Kolejny etap to wykonanie wzoru. Użyłam do tego mojej ulubionej zabawki, czyli pirografu, którym wykonałam linie. Pola wypełniłam przy użyciu bejcy oraz wosku barwiącego. Całość zabezpieczyłam woskiem bezbarwnym.






Biurko ujęło mnie swoją formą oraz pomysłowymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi. Wysuwana półeczka oraz składany blat są elementami poprawiającymi komfort korzystania z niego. Całość czeka na nabywcę i prezentuje się tak:









wtorek, 6 listopada 2018

Małomiasteczkowa narzuta

W poście z kwietnia zapowiadałam kolejne jeansowe szaleństwa, oczekując na dostawę "materiału". Paczka od Kasi zaskoczyła mnie rozmiarem ;) Ale zakasałam rękawy i wzięłam się do roboty. Mamy już listopad, a narzuta jest skończona... Od kilku tygodni. Chyba czas pokazać ją światu!! A potem oddać w ręce jakiegoś przedszkolaka :)

Po pierwsze- zabudowania:



Po drugie- obszar, na którym powstaną (tu wkraczają do gry jeansy od Kasi :) :







Ze względu na rozmiar narzuty domki przyszywałam w trzech turach, tzn podzieliłam "tło" na trzy fragmenty i dopiero po przyszyciu domków zszyłam wszystkie trzy razem.





Po trzecie- podszewka z materiału ze wzorem grzybków:



A oto narzuta w całej okazałości:



Domki kolorowe, zabawne, malutkie.. tylko dzieci w moim domu już za duże na takie małomiasteczkowe tekstylia..