środa, 20 czerwca 2018

Z Czarnego Lądu

Jakiś czas temu trafiłam w internecie na grafiki szwedzkiej artystki Heidi Lange. Stworzyła ona serię prac związanych z kulturą Masajów. Zostałam oczarowana. Wykonałam reprodukcje dwóch prac techniką pirografii.




Każda z nich wypalona jest na sklejce o wymiarach 30 x 40 cm. Jeśli mój zapał się nie skończy, powstaną kolejne obrazy. Myślę też o większym formacie ;)




piątek, 15 czerwca 2018

Barbie-ja Cię urządzę!! cz. 2

Przeszczęśliwa Barbie przystąpiła do urządzania domu. Warunek był jeden, żadnego różu! ;)



Na pierwszy ogień kuchnia- podobno serce domu. Nie jest "otwarta", a tekturowe szafki i lodówka nie otwierają się, ale za to żeby przejść z niej do salonu trzeba otworzyć frontową ścianę domu :)



Lustrzaną mozaikę zawdzięczam Kasi, a industrialna lampa sufitowa to nic innego jak wlew gazu z samochodu, który już mi się nie przyda..
Doświetlenie kuchni daje ściana z pleksi granicząca z salonem. Nie zbrakło też półek z modnych palet, tu w wersji mini :)



Jeszcze należy wspomnieć o podłodze wykonanej ze zwykłej maty/podkładki pod talerz.




Kolejne pomieszczenie to łazienka na piętrze.



Po kolei:
-wanna bambusowa była elementem zestawu kosmetyków
-toaleta to kieliszek do jajek
-umywalka- plastikowa zakrętka
-prysznic, podobnie jak kran nad zlewem, powstał z drutu i sprężyn, a kurki z wkrętów
-lustro to lusterko samochodowe
-podłoga zrobiona jest, podobnie jak ta w kuchni, z podkładki stołowej
Do tego ścianka prysznicowa z pleksi, obrazki i można korzystać :)



Czas na sypialnię. Z przyczyn niezależnych jest to pomieszczenie przechodnie :) niezbyt szczęśliwie, ze względu na brak intymności, ale Barbie dotąd nie narzekała.



Łóżko i poduszki zrobiłam z resztek materiałów tapicerskich, gąbki, tkanin. Wezgłowie i ozdobne kwiatuszki na ścianie to odstraszacze na mole, które już straciły swą zabójczą moc. Lampy powstały z elementów popularnych cotton balls.



Stolik nocny zbudowałam z drewnianych spinaczy do bielizny. Oczywiście nie mogło też zabraknąć firanki :)



Pomieszczenie na poddaszu to pokój dla dzieci.



Łóżka w tym pokoju także wykonałam dzięki przetrzymywaniu resztek tkanin tapicerskich ( pamiętacie fotel w pepitkę ;). Biurka i krzesła zrobiłam z grubego drutu i dość nieoczywistego materiału- podpórek do ramek na zdjęcia. Czarna ściana pomalowana została farbą tablicową. Do pokoju można się dostać dzięki drewnianej drabince.



Czas na główne i ostatnie już pomieszczenie- salon!



Tzw komplet wypoczynkowy znów z resztek :) do tego drewniany stolik i obrazki na ścianie. Dywan z wycieraczki "wykłądzinowej" :) Najciekawszym elementem jest lampa wisząca. Jej podstawą jest rolka po taśmie do pakowania. Okleiłam ją wykałaczkami i dodałam skórzany paseczek.



Uff, dotarłam do końca. Ul. Kwiatowa 113, wedle życzenia Zuzi. Barbie zaprasza na kawę :)


czwartek, 14 czerwca 2018

Barbie-ja Cię urządzę!! cz. 1

Kiedyś już przedstawiłam na Facebooku efekty pracy nad trzypoziomowym prezentem komunijnym dla moich córek. Domek dla lalek Barbie- drugi w kolejności (zaraz po kredensie) pod względem spektakularności projekt jakiego się podjęłam. Teraz zamierzam przedstawić postęp prac krok po kroku. Jak przystało na budowę domu przekroczyłam zarówno budżet jak i czas wykonania ;)



Na początek projekt na kartce w kratkę, z uwzględnieniem wzrostu lalki, możliwości lokalowych na przetrzymywanie domu w mieszkaniu oraz wymiarów sprzedawanych płyt osb, tak aby poszczególne części domku zmieściły się na jednej. Część desek miałam już w domu, ale musiałam dokupić znacznie więcej, podobnie jak listwy i pleksi imitujące szyby. Gdy obliczenia zostały zrobione, kupiłam towar :)

Elementy konstrukcyjne na ściany i podłogi zostały przycięte w markecie. Deski, elementy podtrzymujące dach, cięłam ręcznie przed telewizorem :) Ale wycinanie otworów na okna musiało już odbyć się na balkonie. Umilałam czas sąsiadom przy użyciu wyrzynarki.. Złożenie elementów w całość bez pomocy było nie lada wyzwaniem, ale się udało.



W kolejnym etapie, malowaniu, miałam już pomocników.





Później trzeba było zamontować elementy ściany szczytowej oraz więźby dachowej.




Montaż okien z pleksi i ram okiennych z listewek był znacznie trudniejszy niż przygotowanie pokrycia dachu przed położeniem dachówki czy przykręceniem drzwi. Dwubiegowe schody to zupełnie co innego ;)




Następnie przykręciłam kółeczka, bo konstrukcja do lekkich nie należy..



Dachówkę wykonałam ze zwyczajnej tektury, pomalowanej i polakierowanej, co ją utrwaliło.Nie zabrakło też okna dachowego.
W ten sposób stan surowy został zamknięty i niewiele odbiegał od deweloperskiego :)