
Znalazłam na OLX ogłoszenie: oddam za darmo biurko sosnowe. Jako,że miałam w planie wymianę biurka młodszej córki umówiłam się na spotkanie z ogłoszeniodawcą. Biurko okazało się prostą, dość toporną konstrukcją z płyty wiórowej z 1978 r., pokrytej okleiną drewnianą. Do tego posiadało staromodne uchwyty. Gdy zwróciłam starszej pani uwagę na nieścisłość, ta z rozbrajającą szczerością odpowiedziała, że "może nie sosnowe, ale takie podobne".. Chyba chciałam pomóc pani i uwolnić ją od tego mebelka..bo innej motywacji do zabrania go w sobie nie znalazłam. Kiedy okazało się, że biurko mimo rozkręcenia na części jest potwornie ciężkie, poważnie rozważałam zostawienie go koło śmietnika.. Wniesienie mebla na trzecie piętro graniczyło z cudem. Biurko zostało ocalone przez sąsiada, który zgodził mi się pomóc, nie zdając sobie sprawy z tego co go czeka :)


W mieszkaniu nastąpił przełom. Wpadłam na pomysł :) Nie nazwałabym tego metamorfozą, a raczej liftingiem.
Po pierwsze musiałam oszlifować starą, zniszczoną i brudną okleinę.

Po drugie nałożyć bejcę.

Różnica zauważalna :)

Jeszcze tylko lakier i..prawdziwa wisienka na torcie! Do dwóch staromodnych uchwytów, które już przy biurku były dodałam trzeci, równie staromodny, lecz w innym kształcie (zbieram takie gadżety ;). Uchwyty pomalowałam farbami arylowymi do drewna i metalu.



Proste biurko nabrało prawdziwego uroku. Aż strach pomyśleć, że chciałam je wyrzucić :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz