
Po odkręceniu poręczy i odrapaniu ich z większości farby zabieramy się za zdjęcie
poplamionej,zakurzonej tkaniny wierzchniej i...okazuje się, że pod spodem jest kolejna, równie brudna tkanina..

Wnętrze tak starego fotela zazwyczaj wypełnia ...słoma :) i sprężyny,a do wyjęcia pozostają setki gwoździ..

Moja nowa wersja starego fotela obyła się bez sprężyn. Na drewnianej ramie zamocowałam pasy tapicerskie (w tej roli pasy bezpieczeństwa z mojego spalonego auta..) oraz gąbkę. Kolejne warstwy to owata i flizelina, aby nadać mebelkowi pożądany kształt i uniknąć marszczenia się tkaniny wierzchniej.
A oto efekt końcowy. Pepitka bez pipetki, ale z popitką po ciężkiej pracy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz