To krzesełko nie zostało kupione, tylko znalezione na wystawce naprzeciwko szkoły moich dzieci. Czy zabieranie mebli z ulicy to jeszcze hobby, czy już groźne zbieractwo? Patrząc na mój "salon" mam wątpliwości..Wszystko niby ładne, tylko dlaczego tak dużo.. ;)
Piksel to nazwa tkaniny, którą pokryłam zdobycz. A metamorfoza przebiegała tak (Uwaga! zawiera zdjęcia, które mogą wywołać obrzydzenie ;)
Krzesło było pokryte dwoma warstwami tkaniny, przy czym zewnętrzną przyczepiono w prowizoryczny sposób.


Jednak prawdziwy horror krył się pod spodem.

Gięta sklejka nadawała krzesłu piękny kształt, lecz w kilku miejscach wymagała sklejenia, a całość oszlifowania. Mebel zyskał też nowe śruby montażowe.

Przed przykręceniem nóżek trzeba było umieścić pomiędzy nimi a górą krzesła warstwy obicia. W tym momencie musiałam przykręcić śruby, aby po tapicerowaniu były od góry niewidoczne.

Kolejna faza pracy to przyklejenie i przycięcie gąbki tapicerskiej...


...oraz przyczepienie owaty przy użyciu takera.

Owata nadała gąbce odpowiedni kształt i mogłam przypiąć uszytą wcześniej górną część obicia. Od spodu tkaninę trzeba było odpowiednio przyciąć, podwinąć i przyszyć ręcznie.


A oto krzesło w pełnej krasie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz