Moja babcia miała taką samą! Serio ;) i myślę, że niejedna z Waszych babć była właścicielką takiej toaletki. Meble te różniły się rodzajem forniru, miewały drzwiczki, szufladki w różnych konfiguracjach, ale zawsze posiadały duże główne lustro oraz dwa mniejsze, ruchome po bokach.
Moją toaletkę znalazłam na trawniku nieopodal bloku, w którym mieszkam. Została wystawiona w celu wywiezienia jej na śmietnik. Nie od razu zdecydowałam się na jej zabranie do domu, jednak gdy koło mebla zatrzymała się pani, która również była nim zainteresowana, natychmiast podjęłam decyzję. Własnymi rękoma przytargałam toaletkę do piwnicy (na szczęście przy wnoszeniu jej na trzecie piętro już miałam pomoc ;)
Wówczas mebelek wygłądał tak:


Pokryty był wieloletnim brudem, z blatu odpadał fornir i brakowało trzech szufladek. Już wtedy podjęłam decyzję, że tym razem cały mebel pomaluję, gdyż jego stan nie pozwalał na zachowanie forniru na widoku.
Zaczęłam żmudną pracę z rozkręcaniem toaletki na części. Usunęłam też zniszczony blat oraz płyty osłaniające tył, gdyż po odczepieniu nie nadawały się już do ponownego użycia.



Kolejnym etapem była wycieczka do Castoramy po zakup sklejki, z której wykonałam nowy blat, tył toaletki oraz szuflady. Przyznam, że samodzielne skręcanie 10 milimetrowej grubości elementów tych szuflad przysporzyło mi wiele nerwów, powodując wydobywanie się z ust całych serii niecenzuralnych słów ;)

Gdy już wszystko było poskręcane, posklejane i oszlifowane wzięłam się za przyjemniejszą część pracy-malowanie!! Jako bazy użyłam farby w kolorze kakaowym. Nie wiem jakie kakao pija jej producent, ale z pewnością dolewa do niego hektolitry mleka. Dla mnie ten kolor to bardzo jasny, zimny odcień beżu.




Już w tej formie toaletka wyglądała pięknie- świeżo i elegancko :) Jednak w mojej głowie wcześniej zrodził się pomysł na jej ostateczny kształt. Zainspirowałam się, w dość dosłowny sposób ;), zdjęciem mebla z internetu. Kwiaty w retro stylu, które jedna z koleżanek określiła jako orientalne. Czy orientalne, nie wiem. Wiem natomiast,że musiały się znaleźć na mojej toaletce.
Malowanie -czas start!



Ostateczny efekt uzyskałam dzięki zastosowaniu pisaka olejnego do wykonania konturów wzoru. Paint marker firmy Pentel. To podobno pisak do nagrobków..przynajmniej wg pani w sklepie papierniczym, w którym go kupiłam...



Zostało jeszcze tylko oczyszczenie zawiasów, przykręcenie luster i toaletka gotowa :)

To chyba najbardziej spektakularna metamorfoza mebla jakiej dokonałam. A to wszystko w wynajętym M3... Czy jestem zadowolna? Bardzo :) :)
A jak Wam się podoba?
Jestem urzeczona -toaletka wyszła przepięknie!Podziwiam talent w rękach i benedyktyńską cierpliwość:)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :)
OdpowiedzUsuń