środa, 19 grudnia 2018

Szafka PRL

Ja nie szukam mebli. To one znajdują mnie! Czekają na mnie po prostu na ulicy... Ta szafeczka machała do mnie z chodnika, gdy odwoziłam dzieci na zakończenie roku szkolnego. Nie mogłam jej zostawić :)



Mebel w stanie nie zachęcającym do postawienia w domu został wyprodukowany w Bydgoszczy (wprawne oko dojrzy na naklejce rok- 1963). Blat był uszkodzony, ale zainteresował mnie sam kształt szafki.





Pierwszym etapem pracy było usunięcie starego lakieru z forniru przy użyciu opalarki.



Drugim- oczyszczenie z pięćdziesięcioletniego brudu i szlifowanie. Tym razem ręczne, na środku pokoju..




Postanowiłam "zaszaleć" i dodać mebelkowi pazura w postaci intensywnego koloru. Nóżki i wnętrza za drzwiczkami pomalowałam na intensywny kolor pomarańczy.



Tak jak wspominałam blat był uszkodzony, więc i on został pomalowany. Tym razem na czarno. Na drzwiczkach powstał geometryczny wzór.



Ciekawym elementem są uchwyty, które wykonałam ze starych, drewnianych odstraszaczy na mole, które straciły już swój zapach.

A to ostateczna, nowa postać mebelka :)







Ps. Meble czekające na mnie na ulicy nie biorą pod uwagę tego, że nie mieszczą mi się już w mieszkaniu..Ani w piwnicy ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz