Mebel w stanie nie zachęcającym do postawienia w domu został wyprodukowany w Bydgoszczy (wprawne oko dojrzy na naklejce rok- 1963). Blat był uszkodzony, ale zainteresował mnie sam kształt szafki.


Pierwszym etapem pracy było usunięcie starego lakieru z forniru przy użyciu opalarki.

Drugim- oczyszczenie z pięćdziesięcioletniego brudu i szlifowanie. Tym razem ręczne, na środku pokoju..

Postanowiłam "zaszaleć" i dodać mebelkowi pazura w postaci intensywnego koloru. Nóżki i wnętrza za drzwiczkami pomalowałam na intensywny kolor pomarańczy.

Tak jak wspominałam blat był uszkodzony, więc i on został pomalowany. Tym razem na czarno. Na drzwiczkach powstał geometryczny wzór.

Ciekawym elementem są uchwyty, które wykonałam ze starych, drewnianych odstraszaczy na mole, które straciły już swój zapach.
A to ostateczna, nowa postać mebelka :)
Ps. Meble czekające na mnie na ulicy nie biorą pod uwagę tego, że nie mieszczą mi się już w mieszkaniu..Ani w piwnicy ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz