
W kwietniu, przeglądając Facebooka na stronie bloga Piąty pokój zauważyłam ogłoszenie. Kasia prowadząca tego bloga ma dar pisania z ogromną ilością humoru i zaskakującymi metaforami. Znalazła ten mebel na Olx, ku mojemu zaskoczeniu w Bydgoszczy i polecała czytelnikom w następujący sposób (cytuję;) :
"Piąty pokój
13 kwietnia ·
Jedyny minus tej komody jest taki, że ma ona sutki, więc nie będziecie mogli się chwalić jej zdjęciami na Instagramie.
Ale jest za darmo. I ma baaardzo ciekawe wnętrze, dla którego wymyślimy na pewno dziesiątki zastosowań. Mi przyszły do głowy na przykład:
- suszenie liści tytoniu
- przechowywanie majtek: 1 szuflada = 1 para
- miejsce, w którym mogą stygnąć naleśniki
- coś dla kolekcjonerów kapsli od piwa
- ekspozycja żenujących rodzinnych pamiątek w muzealnym stylu (potrzebne szyby)
Kto da więcej?
A tak zupełnie serio, to myślę, że to naprawdę genialny mebel dla osób malujących/rysujących oraz wszelkiej maści kolekcjonerów.


OLX.PL
Stara komoda
Za darmo: Wymiary: dł.145 cm, szer. 62 cm, wys. 88 cm."
Znacie mnie.. nie mogłam jej nie wziąć. Zdjęcia nie oddają stanu w jakim w rzeczywistości była komoda. W środku, za szufladami porastały ją czarne pajęczyny, a blat i wnętrza szuflad zdobiły plamy i odbarwienia. Stan lakieru na fornirze także pozostawiał wiele do życzenia. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, coś co Kasia z Piątego pokoju określiła mianem "sutków" okazało się być rzeźbionymi uchwytami w kształcie chrząszczy czy żuczków, które stały się inspiracją do pracy nad nowym wizerunkiem komody.

Na pierwszy ogień poszedł stary lakier. Prawie dosłownie ;) Kupiłam opalarkę i rozpoczęłam żmudną pracę usuwania szpachelką warstw lakieru z drzwi i blatu mebla.


Po tym zabiegu drzwi odzyskały "blask", mimo iż ich powierzchnia była teraz matowa i dużo jaśniejsza.

Tak jak wspomniałam wcześniej uchwyty-żuczki zainspirowały mnie do ozdobienia drzwi komody w niecodzienny sposób. Wypaliłam na nich wzór. Tropikalne liście, motyle i.. żuczki :)



Drzwi zabezpieczyłam woskiem do drewna w kolorze ciemnego orzecha. Pokryta jest nim cała komoda, łącznie z opalonymi wcześniej z bokami i blatem. Jeżeli jednak w na początku sądziłam,że blat po usunięciu lakieru będzie w tak dobrym stanie jak drzwi, to byłam w błędzie. Plamy oraz ubytki w fornirze były zbyt duże. Musiałam więc usunąć również fornir. Heblem..ręcznie.. w kuchni.. Pamiętajcie dzieci, nie róbcie tego w domu.. ;)


Efekt nie był jeszcze spektakularny.. Spektakularność osiągnęłam dopiero po długim szlifowaniu ( na balkonie!) ukrytego pod fornirem drewna, jego bejcowaniu i pokryciu woskiem.

Pozostało jeszcze oczyszczenie, umycie wnętrza komody oraz oszlifowanie jedenastu! szuflad. Początkowo szuflady chciałam tylko umyć, jednak myśl o plamach we wnętrzu nie dałaby mi spać spokojnie. Poniżej małe porównanie- szuflada przed i po oszlifowaniu. Dodam tylko, że szuflada ze zdjęcia była jedną z czystszych.

Ponieważ niektóre plamy były uparte i za nic nie chciały zniknąć, na nich również powstały wypalane wzory.

Po przykręceniu drzwi, przyklejeniu blatu, umieszczeniu szuflad wewnątrz mogłam w końcu krzyknąć TA DAAM!! Szuflandia gotowa!! Dałam radę, bez warsztatu i skomplikowanych narzędzi. W mieszkaniu w bloku :):)
Popatrzcie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz